Przesyłka
Duża. Na etykiecie napis: „Uwaga: szkło.”
Relacje
Zespoły
Mechanizmy psychologiczne

Duża.
Na etykiecie napis:
„Uwaga: szkło.”
Pomyślałam:
Co to może być?
Otwieram.
Plakat.
Nie kupiony przypadkiem.
Nie wysłany „na szybko”.
Konsultowany w zespole.
Podobno nawet długość spódnicy była przedmiotem dyskusji.
„Żeby było jak u niej.”
Usiadłam z wrażenia.
Nie dlatego, że to prezent.
Dlatego, że to ślad po pracy, która żyje po latach.
Rano jechałam taksówką.
Padło słowo „coaching”.
I usłyszałam klasykę.
– „Aaa… coaching… teraz każdy jest coachem.”
Poczułam lekkie ukłucie w brzuchu.
Powiedzieć, że od ponad dwudziestu pięciu lat pracuję jako coach i konsultant zmian organizacyjnych?
Że zajmuję się wdrażaniem zmian systemowych?
Czy machnąć ręką, skoro dla wielu wszystko i tak trafia do jednego worka?
To dziwne napięcie między dwoma światami.
Światem szybkich opinii.
I światem długich efektów.
Bo ten plakat nie jest laurką.
Jest śladem procesu.
Dowodem, że ktoś przeszedł przez restrukturyzację.
Zmienił sposób zarządzania.
Przestawił logikę działania zespołu.
Wytrwał.
Wdrożył.
I dziś to po prostu działa.
Coraz częściej myślę, że o coachingu mówi się głównie przez pryzmat narzędzi.
A przecież, traktowany serio, nie jest ani gadaniem, ani motywowaniem.
To przede wszystkim:
• towarzyszenie ludziom w decyzjach, które naprawdę ważą,
• ekspertyza, a nie entuzjazm,
• uczciwość wobec faktów,
• odpowiedzialność za jakość własnej interwencji,
• i zdolność wytrzymania cudzego lęku oraz niepewności, bez odbierania komuś odpowiedzialności.
To zawód trudny nie przez metody.
Przez ciężar współniesienia.
Dlatego ten gest tak mnie poruszył.
Żyjemy w kulturze, w której łatwo powiedzieć:
„Przecież zapłaciłem.”
Tylko że zapłata nie zastępuje uznania.
A uznanie nie jest komplementem.
Jest paliwem.
To ono sprawia, że ludzie pracujący z innymi – terapeuci, nauczyciele, lekarze, konsultanci, coachowie – mają siłę wracać do tej pracy kolejnego dnia.
Nie trzeba wierzyć w coaching.
Wystarczy spojrzeć na to, co zostaje, kiedy mijają mody.
Kiedy kończą się szkolenia.
Kiedy opadają emocje.
Jeżeli po sześciu latach coś nadal działa...
to jest to najlepsza rekomendacja, jaką można dostać.
Ocenianie mamy we krwi.
Docenianie jest znacznie rzadszą umiejętnością.
I może właśnie dlatego ma taką wartość.
Dziękuję.
Naprawdę doceniam.
#Axelo Prawo i Podatki
WIĘCEJ
Przesyłka
Duża. Na etykiecie napis: „Uwaga: szkło.”
Relacje
Zespoły
Mechanizmy psychologiczne

Duża.
Na etykiecie napis:
„Uwaga: szkło.”
Pomyślałam:
Co to może być?
Otwieram.
Plakat.
Nie kupiony przypadkiem.
Nie wysłany „na szybko”.
Konsultowany w zespole.
Podobno nawet długość spódnicy była przedmiotem dyskusji.
„Żeby było jak u niej.”
Usiadłam z wrażenia.
Nie dlatego, że to prezent.
Dlatego, że to ślad po pracy, która żyje po latach.
Rano jechałam taksówką.
Padło słowo „coaching”.
I usłyszałam klasykę.
– „Aaa… coaching… teraz każdy jest coachem.”
Poczułam lekkie ukłucie w brzuchu.
Powiedzieć, że od ponad dwudziestu pięciu lat pracuję jako coach i konsultant zmian organizacyjnych?
Że zajmuję się wdrażaniem zmian systemowych?
Czy machnąć ręką, skoro dla wielu wszystko i tak trafia do jednego worka?
To dziwne napięcie między dwoma światami.
Światem szybkich opinii.
I światem długich efektów.
Bo ten plakat nie jest laurką.
Jest śladem procesu.
Dowodem, że ktoś przeszedł przez restrukturyzację.
Zmienił sposób zarządzania.
Przestawił logikę działania zespołu.
Wytrwał.
Wdrożył.
I dziś to po prostu działa.
Coraz częściej myślę, że o coachingu mówi się głównie przez pryzmat narzędzi.
A przecież, traktowany serio, nie jest ani gadaniem, ani motywowaniem.
To przede wszystkim:
• towarzyszenie ludziom w decyzjach, które naprawdę ważą,
• ekspertyza, a nie entuzjazm,
• uczciwość wobec faktów,
• odpowiedzialność za jakość własnej interwencji,
• i zdolność wytrzymania cudzego lęku oraz niepewności, bez odbierania komuś odpowiedzialności.
To zawód trudny nie przez metody.
Przez ciężar współniesienia.
Dlatego ten gest tak mnie poruszył.
Żyjemy w kulturze, w której łatwo powiedzieć:
„Przecież zapłaciłem.”
Tylko że zapłata nie zastępuje uznania.
A uznanie nie jest komplementem.
Jest paliwem.
To ono sprawia, że ludzie pracujący z innymi – terapeuci, nauczyciele, lekarze, konsultanci, coachowie – mają siłę wracać do tej pracy kolejnego dnia.
Nie trzeba wierzyć w coaching.
Wystarczy spojrzeć na to, co zostaje, kiedy mijają mody.
Kiedy kończą się szkolenia.
Kiedy opadają emocje.
Jeżeli po sześciu latach coś nadal działa...
to jest to najlepsza rekomendacja, jaką można dostać.
Ocenianie mamy we krwi.
Docenianie jest znacznie rzadszą umiejętnością.
I może właśnie dlatego ma taką wartość.
Dziękuję.
Naprawdę doceniam.
#Axelo Prawo i Podatki
WIĘCEJ
Przesyłka
Duża. Na etykiecie napis: „Uwaga: szkło.”
Relacje
Zespoły
Mechanizmy psychologiczne

Duża.
Na etykiecie napis:
„Uwaga: szkło.”
Pomyślałam:
Co to może być?
Otwieram.
Plakat.
Nie kupiony przypadkiem.
Nie wysłany „na szybko”.
Konsultowany w zespole.
Podobno nawet długość spódnicy była przedmiotem dyskusji.
„Żeby było jak u niej.”
Usiadłam z wrażenia.
Nie dlatego, że to prezent.
Dlatego, że to ślad po pracy, która żyje po latach.
Rano jechałam taksówką.
Padło słowo „coaching”.
I usłyszałam klasykę.
– „Aaa… coaching… teraz każdy jest coachem.”
Poczułam lekkie ukłucie w brzuchu.
Powiedzieć, że od ponad dwudziestu pięciu lat pracuję jako coach i konsultant zmian organizacyjnych?
Że zajmuję się wdrażaniem zmian systemowych?
Czy machnąć ręką, skoro dla wielu wszystko i tak trafia do jednego worka?
To dziwne napięcie między dwoma światami.
Światem szybkich opinii.
I światem długich efektów.
Bo ten plakat nie jest laurką.
Jest śladem procesu.
Dowodem, że ktoś przeszedł przez restrukturyzację.
Zmienił sposób zarządzania.
Przestawił logikę działania zespołu.
Wytrwał.
Wdrożył.
I dziś to po prostu działa.
Coraz częściej myślę, że o coachingu mówi się głównie przez pryzmat narzędzi.
A przecież, traktowany serio, nie jest ani gadaniem, ani motywowaniem.
To przede wszystkim:
• towarzyszenie ludziom w decyzjach, które naprawdę ważą,
• ekspertyza, a nie entuzjazm,
• uczciwość wobec faktów,
• odpowiedzialność za jakość własnej interwencji,
• i zdolność wytrzymania cudzego lęku oraz niepewności, bez odbierania komuś odpowiedzialności.
To zawód trudny nie przez metody.
Przez ciężar współniesienia.
Dlatego ten gest tak mnie poruszył.
Żyjemy w kulturze, w której łatwo powiedzieć:
„Przecież zapłaciłem.”
Tylko że zapłata nie zastępuje uznania.
A uznanie nie jest komplementem.
Jest paliwem.
To ono sprawia, że ludzie pracujący z innymi – terapeuci, nauczyciele, lekarze, konsultanci, coachowie – mają siłę wracać do tej pracy kolejnego dnia.
Nie trzeba wierzyć w coaching.
Wystarczy spojrzeć na to, co zostaje, kiedy mijają mody.
Kiedy kończą się szkolenia.
Kiedy opadają emocje.
Jeżeli po sześciu latach coś nadal działa...
to jest to najlepsza rekomendacja, jaką można dostać.
Ocenianie mamy we krwi.
Docenianie jest znacznie rzadszą umiejętnością.
I może właśnie dlatego ma taką wartość.
Dziękuję.
Naprawdę doceniam.
#Axelo Prawo i Podatki

