Odległość od rzeczywistości
O konsekwencjach. I nie tylko.
Przywództwo
Odpowiedzialność
Decyzje

Dach już stoi.
Ale we mnie nadal pracuje jedna myśl.
Po ostatnim tekście o pracy dekarzy wróciła do mnie jeszcze jedna refleksja.
Być może ich spokój nie wynika wyłącznie z doświadczenia.
Być może wynika również z jakości informacji zwrotnej, jaką dostają od rzeczywistości.
Na takim dachu nie można wygrać prezentacją PowerPoint.
Nie można przegadać grawitacji.
Nie można długo utrzymywać iluzji kompetencji.
Nie można zasłonić się procedurą, stanowiskiem ani atrakcyjną narracją.
Każdy ruch bardzo szybko pokazuje swoje skutki.
Jeśli coś działa — widać to.
Jeśli nie działa — również.
Patrzyłam na nich i pomyślałam, że być może jednym z największych problemów współczesnych organizacji nie są ludzie.
Być może problemem jest odległość od rzeczywistości.
Im dalej jesteśmy od konsekwencji własnych działań, tym więcej miejsca pojawia się na politykę, pozory i walkę o rację.
Ktoś podejmuje decyzję.
Skutki pojawiają się za pół roku.
Koszt ponosi inny dział.
Klient odchodzi po cichu.
Projekt umiera powoli.
A osoba odpowiedzialna za decyzję zdąży już opowiedzieć pięć historii wyjaśniających, dlaczego wszystko przebiega zgodnie z planem.
W takich warunkach łatwo pomylić:
skuteczność z widocznością,
kompetencje z pewnością siebie,
wpływ z pozycją,
narrację z rezultatem.
Coraz częściej mam wrażenie, że istnieją dwa rodzaje środowisk.
Jedne rozwijają ludzi dlatego, że mają krótki kontakt z rzeczywistością.
Drugie rozwijają umiejętność opowiadania o niej.
W pierwszych trudno długo oszukiwać rzeczywistość.
W drugich można latami doskonalić język uzasadnień.
Można tworzyć prezentacje o współpracy bez współpracy.
Budować strategie bez kontaktu z klientem.
Prowadzić rozmowy o przywództwie bez brania odpowiedzialności.
Rozwijać się, nie ryzykując konfrontacji z tym, co działa, a co nie.
Być może dlatego tak fascynują mnie miejsca, w których rzeczywistość nadal ma głos.
Nie tylko dachy.
Także sale operacyjne.
Linie produkcyjne.
Sport.
Rzemiosło.
Dobrze prowadzone projekty.
Wszędzie tam, gdzie konsekwencje nie dają się długo negocjować.
Gdzie człowiek spotyka się nie z opinią o rzeczywistości, ale z rzeczywistością samą.
I być może jednym z najważniejszych pytań, jakie warto sobie dziś zadać, brzmi:
Jak daleko jestem od konsekwencji własnych działań?
Bo od odpowiedzi na to pytanie zależy znacznie więcej niż skuteczność.
A może warto zadać jeszcze dwa pytania.
Jako lider. A może także jako rodzic.
Czy tworzę warunki, w których ludzie mogą zobaczyć skutki swoich decyzji?
Czy raczej nieświadomie chronię ich przed konsekwencjami?
Jako organizacja.
Czy pozwalamy ludziom mieć realny wpływ na zmianę?
Czy dajemy im przestrzeń do uczenia się na efektach własnych działań?
Bo organizacje rozwijają się nie wtedy, gdy wszystko jest pod kontrolą.
Rozwijają się wtedy, gdy rzeczywistość może przemówić, a ludzie mają odwagę jej słuchać.
Możliwość doświadczania konsekwencji i wpływania na zmianę nie jest zagrożeniem dla organizacji.
To jeden z najpotężniejszych napędów rozwoju.
Ale także pokora.
A pokora bywa jednym z najbardziej niedocenianych produktów ubocznych kontaktu z rzeczywistością.
P.S.
Siadam właśnie do aktualizacji programu szkolenia dla II edycji Akademii Nowoczesnych Kompetencji Top Executives na Akademii Leona Koźmińskiego.
Temat?
Konflikt.
Czyli o dotykaniu granic różnicy.
I być może właśnie dlatego konflikt jest tak cenny.
Bo konflikt nie zawsze jest problemem.
Czasem jest po prostu momentem, w którym rzeczywistość przestaje zgadzać się z naszą opowieścią o niej.
A wtedy pozostaje już tylko jedno.
Słuchać.
Albo dalej opowiadać.
WIĘCEJ
Odległość od rzeczywistości
O konsekwencjach. I nie tylko.
Przywództwo
Odpowiedzialność
Decyzje

Dach już stoi.
Ale we mnie nadal pracuje jedna myśl.
Po ostatnim tekście o pracy dekarzy wróciła do mnie jeszcze jedna refleksja.
Być może ich spokój nie wynika wyłącznie z doświadczenia.
Być może wynika również z jakości informacji zwrotnej, jaką dostają od rzeczywistości.
Na takim dachu nie można wygrać prezentacją PowerPoint.
Nie można przegadać grawitacji.
Nie można długo utrzymywać iluzji kompetencji.
Nie można zasłonić się procedurą, stanowiskiem ani atrakcyjną narracją.
Każdy ruch bardzo szybko pokazuje swoje skutki.
Jeśli coś działa — widać to.
Jeśli nie działa — również.
Patrzyłam na nich i pomyślałam, że być może jednym z największych problemów współczesnych organizacji nie są ludzie.
Być może problemem jest odległość od rzeczywistości.
Im dalej jesteśmy od konsekwencji własnych działań, tym więcej miejsca pojawia się na politykę, pozory i walkę o rację.
Ktoś podejmuje decyzję.
Skutki pojawiają się za pół roku.
Koszt ponosi inny dział.
Klient odchodzi po cichu.
Projekt umiera powoli.
A osoba odpowiedzialna za decyzję zdąży już opowiedzieć pięć historii wyjaśniających, dlaczego wszystko przebiega zgodnie z planem.
W takich warunkach łatwo pomylić:
skuteczność z widocznością,
kompetencje z pewnością siebie,
wpływ z pozycją,
narrację z rezultatem.
Coraz częściej mam wrażenie, że istnieją dwa rodzaje środowisk.
Jedne rozwijają ludzi dlatego, że mają krótki kontakt z rzeczywistością.
Drugie rozwijają umiejętność opowiadania o niej.
W pierwszych trudno długo oszukiwać rzeczywistość.
W drugich można latami doskonalić język uzasadnień.
Można tworzyć prezentacje o współpracy bez współpracy.
Budować strategie bez kontaktu z klientem.
Prowadzić rozmowy o przywództwie bez brania odpowiedzialności.
Rozwijać się, nie ryzykując konfrontacji z tym, co działa, a co nie.
Być może dlatego tak fascynują mnie miejsca, w których rzeczywistość nadal ma głos.
Nie tylko dachy.
Także sale operacyjne.
Linie produkcyjne.
Sport.
Rzemiosło.
Dobrze prowadzone projekty.
Wszędzie tam, gdzie konsekwencje nie dają się długo negocjować.
Gdzie człowiek spotyka się nie z opinią o rzeczywistości, ale z rzeczywistością samą.
I być może jednym z najważniejszych pytań, jakie warto sobie dziś zadać, brzmi:
Jak daleko jestem od konsekwencji własnych działań?
Bo od odpowiedzi na to pytanie zależy znacznie więcej niż skuteczność.
A może warto zadać jeszcze dwa pytania.
Jako lider. A może także jako rodzic.
Czy tworzę warunki, w których ludzie mogą zobaczyć skutki swoich decyzji?
Czy raczej nieświadomie chronię ich przed konsekwencjami?
Jako organizacja.
Czy pozwalamy ludziom mieć realny wpływ na zmianę?
Czy dajemy im przestrzeń do uczenia się na efektach własnych działań?
Bo organizacje rozwijają się nie wtedy, gdy wszystko jest pod kontrolą.
Rozwijają się wtedy, gdy rzeczywistość może przemówić, a ludzie mają odwagę jej słuchać.
Możliwość doświadczania konsekwencji i wpływania na zmianę nie jest zagrożeniem dla organizacji.
To jeden z najpotężniejszych napędów rozwoju.
Ale także pokora.
A pokora bywa jednym z najbardziej niedocenianych produktów ubocznych kontaktu z rzeczywistością.
P.S.
Siadam właśnie do aktualizacji programu szkolenia dla II edycji Akademii Nowoczesnych Kompetencji Top Executives na Akademii Leona Koźmińskiego.
Temat?
Konflikt.
Czyli o dotykaniu granic różnicy.
I być może właśnie dlatego konflikt jest tak cenny.
Bo konflikt nie zawsze jest problemem.
Czasem jest po prostu momentem, w którym rzeczywistość przestaje zgadzać się z naszą opowieścią o niej.
A wtedy pozostaje już tylko jedno.
Słuchać.
Albo dalej opowiadać.
WIĘCEJ
Odległość od rzeczywistości
O konsekwencjach. I nie tylko.
Przywództwo
Odpowiedzialność
Decyzje

Dach już stoi.
Ale we mnie nadal pracuje jedna myśl.
Po ostatnim tekście o pracy dekarzy wróciła do mnie jeszcze jedna refleksja.
Być może ich spokój nie wynika wyłącznie z doświadczenia.
Być może wynika również z jakości informacji zwrotnej, jaką dostają od rzeczywistości.
Na takim dachu nie można wygrać prezentacją PowerPoint.
Nie można przegadać grawitacji.
Nie można długo utrzymywać iluzji kompetencji.
Nie można zasłonić się procedurą, stanowiskiem ani atrakcyjną narracją.
Każdy ruch bardzo szybko pokazuje swoje skutki.
Jeśli coś działa — widać to.
Jeśli nie działa — również.
Patrzyłam na nich i pomyślałam, że być może jednym z największych problemów współczesnych organizacji nie są ludzie.
Być może problemem jest odległość od rzeczywistości.
Im dalej jesteśmy od konsekwencji własnych działań, tym więcej miejsca pojawia się na politykę, pozory i walkę o rację.
Ktoś podejmuje decyzję.
Skutki pojawiają się za pół roku.
Koszt ponosi inny dział.
Klient odchodzi po cichu.
Projekt umiera powoli.
A osoba odpowiedzialna za decyzję zdąży już opowiedzieć pięć historii wyjaśniających, dlaczego wszystko przebiega zgodnie z planem.
W takich warunkach łatwo pomylić:
skuteczność z widocznością,
kompetencje z pewnością siebie,
wpływ z pozycją,
narrację z rezultatem.
Coraz częściej mam wrażenie, że istnieją dwa rodzaje środowisk.
Jedne rozwijają ludzi dlatego, że mają krótki kontakt z rzeczywistością.
Drugie rozwijają umiejętność opowiadania o niej.
W pierwszych trudno długo oszukiwać rzeczywistość.
W drugich można latami doskonalić język uzasadnień.
Można tworzyć prezentacje o współpracy bez współpracy.
Budować strategie bez kontaktu z klientem.
Prowadzić rozmowy o przywództwie bez brania odpowiedzialności.
Rozwijać się, nie ryzykując konfrontacji z tym, co działa, a co nie.
Być może dlatego tak fascynują mnie miejsca, w których rzeczywistość nadal ma głos.
Nie tylko dachy.
Także sale operacyjne.
Linie produkcyjne.
Sport.
Rzemiosło.
Dobrze prowadzone projekty.
Wszędzie tam, gdzie konsekwencje nie dają się długo negocjować.
Gdzie człowiek spotyka się nie z opinią o rzeczywistości, ale z rzeczywistością samą.
I być może jednym z najważniejszych pytań, jakie warto sobie dziś zadać, brzmi:
Jak daleko jestem od konsekwencji własnych działań?
Bo od odpowiedzi na to pytanie zależy znacznie więcej niż skuteczność.
A może warto zadać jeszcze dwa pytania.
Jako lider. A może także jako rodzic.
Czy tworzę warunki, w których ludzie mogą zobaczyć skutki swoich decyzji?
Czy raczej nieświadomie chronię ich przed konsekwencjami?
Jako organizacja.
Czy pozwalamy ludziom mieć realny wpływ na zmianę?
Czy dajemy im przestrzeń do uczenia się na efektach własnych działań?
Bo organizacje rozwijają się nie wtedy, gdy wszystko jest pod kontrolą.
Rozwijają się wtedy, gdy rzeczywistość może przemówić, a ludzie mają odwagę jej słuchać.
Możliwość doświadczania konsekwencji i wpływania na zmianę nie jest zagrożeniem dla organizacji.
To jeden z najpotężniejszych napędów rozwoju.
Ale także pokora.
A pokora bywa jednym z najbardziej niedocenianych produktów ubocznych kontaktu z rzeczywistością.
P.S.
Siadam właśnie do aktualizacji programu szkolenia dla II edycji Akademii Nowoczesnych Kompetencji Top Executives na Akademii Leona Koźmińskiego.
Temat?
Konflikt.
Czyli o dotykaniu granic różnicy.
I być może właśnie dlatego konflikt jest tak cenny.
Bo konflikt nie zawsze jest problemem.
Czasem jest po prostu momentem, w którym rzeczywistość przestaje zgadzać się z naszą opowieścią o niej.
A wtedy pozostaje już tylko jedno.
Słuchać.
Albo dalej opowiadać.

