IDE-AŁ

Nie bądź ideałem. Bądź człowiekiem.

Przywództwo

Relacje

Emocje

Jadę do Sopotu, a myśli – jak zwykle – nie potrafią wysiąść z pociągu.

Wars. Kawa. Stukot kół.

Idealne warunki, żeby rozprawić się z tym, co od kilku dni krąży mi po głowie.

Bo jak to mówią – muszę pisać, bo się uduszę.

Zaczęło się od klasyki.

Tydzień temu prowadziłam mediację w zespole.

Pracownicy:

– „Szef z nami nie rozmawia. Nie daje wskazówek. Brakuje wytycznych. Nie da się tak pracować.”

Szef:

– „No błagam! Ile razy mam powtarzać to samo? Projekty są bliźniaczo podobne. Liczę, że w końcu zaczną wyciągać wnioski. Nie mogę niańczyć dorosłych ludzi. Pracujemy razem od dwóch lat – powinni już wiedzieć, co robić.”

Klasyka gatunku.

Moderowanie dialogu.

Doprecyzowanie potrzeb.

Perspektywy.

I oczywiście trójkąt dramatyczny Karpmana – Kat, Ofiara i Ratownik – w pełnej krasie.

Ale nie o tym chcę dziś napisać.

Dziś rano zadzwoniła do mnie Hania – liderka zespołu.

– „Wiesz... Rozmawiam z nimi. Naprawdę się staram. Jestem obecna, słucham, jestem empatyczna. A mimo to mam poczucie, że to ciągle za mało. Ich oczekiwania są ogromne. Nie wiem, czy kiedykolwiek im sprostam.”

Znacie to uczucie, kiedy kawa nagle smakuje inaczej, bo jakaś myśl trafia prosto w świadomość?

Miałam właśnie taki moment.

Żyjemy w epoce idealnych ludzi.

Idealny szef.

Idealna matka.

Idealny ojciec.

Idealny partner.

Idealny przyjaciel.

Ale najgorsze nie jest to, że oczekujemy tego od innych.

Najgorsze jest to, że oczekujemy tego od siebie.

I próbujemy temu sprostać.

Wymagania rosną.

A my biegniemy za nimi, jakbyśmy mieli dodatkową parę rąk, nieograniczone zasoby cierpliwości i niewyczerpane pokłady mądrości.

Tymczasem pogoń za ideałem przypomina gonienie horyzontu.

Im szybciej biegniesz, tym bardziej się oddala.

Powiedziałam Hani:

– „Czasem mam wrażenie, że ludzie oczekują od szefa, żeby był jednocześnie matką, ojcem, terapeutą, motywatorem i geniuszem.”

Hania zamilkła.

Lubię takie momenty.

Kiedy trafiasz w sedno, odpowiedzią często nie jest entuzjazm ani sprzeciw.

Jest cisza.

Cisza pełna myślenia.

I chyba właśnie tutaj kryje się pułapka.

To dobrze, że coraz odważniej mówimy o swoich potrzebach.

Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy je komunikować, a zaczynamy oczekiwać, że ktoś drugi będzie zobowiązany je zaspokoić.

Że się domyśli.

Że zawsze zrozumie.

Że udźwignie wszystko, czego sami nie potrafimy unieść.

A kiedy tego nie robi, czujemy się rozczarowani, zawiedzeni, czasem nawet oszukani.

Wtedy relacja przestaje być spotkaniem dwóch ludzi.

Staje się kontraktem, którego druga strona nigdy nie podpisała.

Hania po chwili powiedziała:

– „Ale ja naprawdę czuję, że im zawsze będzie za mało.”

No właśnie.

Bo zawsze będzie.

Idealizacja działa jak studnia bez dna.

Nie da się jej napełnić.

Jeżeli wszystkie swoje potrzeby lokujemy w jednej osobie, wcześniej czy później budujemy iluzję.

A iluzje mają to do siebie, że pękają.

I wtedy często pęka nie tylko relacja.

Pęka także poczucie własnej wartości.

Prawda jest prosta.

A może właśnie nieprosta.

Relacje się współtworzy.

Jeśli chcesz, żeby ktoś rozumiał twoje potrzeby – powiedz o nich.

Jeśli oczekujesz od drugiego perfekcji, zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie:

Czy naprawdę oczekuję człowieka… czy ideału?

Bo idealizacja nie jest tylko złudzeniem.

Jest również bardzo wygodnym sposobem unikania odpowiedzialności.

Zamiast rozmawiać – żądamy.

Zamiast współtworzyć – oczekujemy.

Zamiast brać odpowiedzialność za własne emocje – próbujemy przenieść ją na drugą osobę.

I to działa w obie strony.

Może więc dziś warto zadać sobie kilka pytań.

• Kogo idealizujesz?
• Kto idealizuje ciebie?
• Jak długo jeszcze zamierzasz udawać, że jesteś w stanie temu sprostać?
• Co czujesz, kiedy ktoś nie spełnia twoich oczekiwań?
• A co robisz, kiedy to ty nie spełniasz oczekiwań innych?
• Czy potrafisz wziąć odpowiedzialność za własne emocje, kiedy idealizacja zaczyna boleć?

Nie musisz gonić za czymś, co nie istnieje.

Możesz wybrać inaczej.

Zanim wypalisz się, próbując być wszystkim dla wszystkich.

Carl Gustav Jung napisał:

„Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeśli zajdzie reakcja, obie zostaną przemienione.”

Piękna myśl.

Ale pamiętaj.

Nie bądź ideałem.

Bądź człowiekiem.

Bo organizacje nie potrzebują idealnych liderów.

Partnerzy nie potrzebują idealnych partnerów.

Dzieci nie potrzebują idealnych rodziców.

Potrzebują ludzi, z którymi można budować prawdziwe relacje.

Takie, w których jest miejsce na rozmowę, różnicę, błąd, rozczarowanie i naprawę.

Bo właśnie tam kończy się idealizacja.

I zaczyna się spotkanie z drugim człowiekiem.

WIĘCEJ

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

IDE-AŁ

Nie bądź ideałem. Bądź człowiekiem.

Przywództwo

Relacje

Emocje

Jadę do Sopotu, a myśli – jak zwykle – nie potrafią wysiąść z pociągu.

Wars. Kawa. Stukot kół.

Idealne warunki, żeby rozprawić się z tym, co od kilku dni krąży mi po głowie.

Bo jak to mówią – muszę pisać, bo się uduszę.

Zaczęło się od klasyki.

Tydzień temu prowadziłam mediację w zespole.

Pracownicy:

– „Szef z nami nie rozmawia. Nie daje wskazówek. Brakuje wytycznych. Nie da się tak pracować.”

Szef:

– „No błagam! Ile razy mam powtarzać to samo? Projekty są bliźniaczo podobne. Liczę, że w końcu zaczną wyciągać wnioski. Nie mogę niańczyć dorosłych ludzi. Pracujemy razem od dwóch lat – powinni już wiedzieć, co robić.”

Klasyka gatunku.

Moderowanie dialogu.

Doprecyzowanie potrzeb.

Perspektywy.

I oczywiście trójkąt dramatyczny Karpmana – Kat, Ofiara i Ratownik – w pełnej krasie.

Ale nie o tym chcę dziś napisać.

Dziś rano zadzwoniła do mnie Hania – liderka zespołu.

– „Wiesz... Rozmawiam z nimi. Naprawdę się staram. Jestem obecna, słucham, jestem empatyczna. A mimo to mam poczucie, że to ciągle za mało. Ich oczekiwania są ogromne. Nie wiem, czy kiedykolwiek im sprostam.”

Znacie to uczucie, kiedy kawa nagle smakuje inaczej, bo jakaś myśl trafia prosto w świadomość?

Miałam właśnie taki moment.

Żyjemy w epoce idealnych ludzi.

Idealny szef.

Idealna matka.

Idealny ojciec.

Idealny partner.

Idealny przyjaciel.

Ale najgorsze nie jest to, że oczekujemy tego od innych.

Najgorsze jest to, że oczekujemy tego od siebie.

I próbujemy temu sprostać.

Wymagania rosną.

A my biegniemy za nimi, jakbyśmy mieli dodatkową parę rąk, nieograniczone zasoby cierpliwości i niewyczerpane pokłady mądrości.

Tymczasem pogoń za ideałem przypomina gonienie horyzontu.

Im szybciej biegniesz, tym bardziej się oddala.

Powiedziałam Hani:

– „Czasem mam wrażenie, że ludzie oczekują od szefa, żeby był jednocześnie matką, ojcem, terapeutą, motywatorem i geniuszem.”

Hania zamilkła.

Lubię takie momenty.

Kiedy trafiasz w sedno, odpowiedzią często nie jest entuzjazm ani sprzeciw.

Jest cisza.

Cisza pełna myślenia.

I chyba właśnie tutaj kryje się pułapka.

To dobrze, że coraz odważniej mówimy o swoich potrzebach.

Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy je komunikować, a zaczynamy oczekiwać, że ktoś drugi będzie zobowiązany je zaspokoić.

Że się domyśli.

Że zawsze zrozumie.

Że udźwignie wszystko, czego sami nie potrafimy unieść.

A kiedy tego nie robi, czujemy się rozczarowani, zawiedzeni, czasem nawet oszukani.

Wtedy relacja przestaje być spotkaniem dwóch ludzi.

Staje się kontraktem, którego druga strona nigdy nie podpisała.

Hania po chwili powiedziała:

– „Ale ja naprawdę czuję, że im zawsze będzie za mało.”

No właśnie.

Bo zawsze będzie.

Idealizacja działa jak studnia bez dna.

Nie da się jej napełnić.

Jeżeli wszystkie swoje potrzeby lokujemy w jednej osobie, wcześniej czy później budujemy iluzję.

A iluzje mają to do siebie, że pękają.

I wtedy często pęka nie tylko relacja.

Pęka także poczucie własnej wartości.

Prawda jest prosta.

A może właśnie nieprosta.

Relacje się współtworzy.

Jeśli chcesz, żeby ktoś rozumiał twoje potrzeby – powiedz o nich.

Jeśli oczekujesz od drugiego perfekcji, zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie:

Czy naprawdę oczekuję człowieka… czy ideału?

Bo idealizacja nie jest tylko złudzeniem.

Jest również bardzo wygodnym sposobem unikania odpowiedzialności.

Zamiast rozmawiać – żądamy.

Zamiast współtworzyć – oczekujemy.

Zamiast brać odpowiedzialność za własne emocje – próbujemy przenieść ją na drugą osobę.

I to działa w obie strony.

Może więc dziś warto zadać sobie kilka pytań.

• Kogo idealizujesz?
• Kto idealizuje ciebie?
• Jak długo jeszcze zamierzasz udawać, że jesteś w stanie temu sprostać?
• Co czujesz, kiedy ktoś nie spełnia twoich oczekiwań?
• A co robisz, kiedy to ty nie spełniasz oczekiwań innych?
• Czy potrafisz wziąć odpowiedzialność za własne emocje, kiedy idealizacja zaczyna boleć?

Nie musisz gonić za czymś, co nie istnieje.

Możesz wybrać inaczej.

Zanim wypalisz się, próbując być wszystkim dla wszystkich.

Carl Gustav Jung napisał:

„Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeśli zajdzie reakcja, obie zostaną przemienione.”

Piękna myśl.

Ale pamiętaj.

Nie bądź ideałem.

Bądź człowiekiem.

Bo organizacje nie potrzebują idealnych liderów.

Partnerzy nie potrzebują idealnych partnerów.

Dzieci nie potrzebują idealnych rodziców.

Potrzebują ludzi, z którymi można budować prawdziwe relacje.

Takie, w których jest miejsce na rozmowę, różnicę, błąd, rozczarowanie i naprawę.

Bo właśnie tam kończy się idealizacja.

I zaczyna się spotkanie z drugim człowiekiem.

WIĘCEJ

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

IDE-AŁ

Nie bądź ideałem. Bądź człowiekiem.

Przywództwo

Relacje

Emocje

Jadę do Sopotu, a myśli – jak zwykle – nie potrafią wysiąść z pociągu.

Wars. Kawa. Stukot kół.

Idealne warunki, żeby rozprawić się z tym, co od kilku dni krąży mi po głowie.

Bo jak to mówią – muszę pisać, bo się uduszę.

Zaczęło się od klasyki.

Tydzień temu prowadziłam mediację w zespole.

Pracownicy:

– „Szef z nami nie rozmawia. Nie daje wskazówek. Brakuje wytycznych. Nie da się tak pracować.”

Szef:

– „No błagam! Ile razy mam powtarzać to samo? Projekty są bliźniaczo podobne. Liczę, że w końcu zaczną wyciągać wnioski. Nie mogę niańczyć dorosłych ludzi. Pracujemy razem od dwóch lat – powinni już wiedzieć, co robić.”

Klasyka gatunku.

Moderowanie dialogu.

Doprecyzowanie potrzeb.

Perspektywy.

I oczywiście trójkąt dramatyczny Karpmana – Kat, Ofiara i Ratownik – w pełnej krasie.

Ale nie o tym chcę dziś napisać.

Dziś rano zadzwoniła do mnie Hania – liderka zespołu.

– „Wiesz... Rozmawiam z nimi. Naprawdę się staram. Jestem obecna, słucham, jestem empatyczna. A mimo to mam poczucie, że to ciągle za mało. Ich oczekiwania są ogromne. Nie wiem, czy kiedykolwiek im sprostam.”

Znacie to uczucie, kiedy kawa nagle smakuje inaczej, bo jakaś myśl trafia prosto w świadomość?

Miałam właśnie taki moment.

Żyjemy w epoce idealnych ludzi.

Idealny szef.

Idealna matka.

Idealny ojciec.

Idealny partner.

Idealny przyjaciel.

Ale najgorsze nie jest to, że oczekujemy tego od innych.

Najgorsze jest to, że oczekujemy tego od siebie.

I próbujemy temu sprostać.

Wymagania rosną.

A my biegniemy za nimi, jakbyśmy mieli dodatkową parę rąk, nieograniczone zasoby cierpliwości i niewyczerpane pokłady mądrości.

Tymczasem pogoń za ideałem przypomina gonienie horyzontu.

Im szybciej biegniesz, tym bardziej się oddala.

Powiedziałam Hani:

– „Czasem mam wrażenie, że ludzie oczekują od szefa, żeby był jednocześnie matką, ojcem, terapeutą, motywatorem i geniuszem.”

Hania zamilkła.

Lubię takie momenty.

Kiedy trafiasz w sedno, odpowiedzią często nie jest entuzjazm ani sprzeciw.

Jest cisza.

Cisza pełna myślenia.

I chyba właśnie tutaj kryje się pułapka.

To dobrze, że coraz odważniej mówimy o swoich potrzebach.

Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy je komunikować, a zaczynamy oczekiwać, że ktoś drugi będzie zobowiązany je zaspokoić.

Że się domyśli.

Że zawsze zrozumie.

Że udźwignie wszystko, czego sami nie potrafimy unieść.

A kiedy tego nie robi, czujemy się rozczarowani, zawiedzeni, czasem nawet oszukani.

Wtedy relacja przestaje być spotkaniem dwóch ludzi.

Staje się kontraktem, którego druga strona nigdy nie podpisała.

Hania po chwili powiedziała:

– „Ale ja naprawdę czuję, że im zawsze będzie za mało.”

No właśnie.

Bo zawsze będzie.

Idealizacja działa jak studnia bez dna.

Nie da się jej napełnić.

Jeżeli wszystkie swoje potrzeby lokujemy w jednej osobie, wcześniej czy później budujemy iluzję.

A iluzje mają to do siebie, że pękają.

I wtedy często pęka nie tylko relacja.

Pęka także poczucie własnej wartości.

Prawda jest prosta.

A może właśnie nieprosta.

Relacje się współtworzy.

Jeśli chcesz, żeby ktoś rozumiał twoje potrzeby – powiedz o nich.

Jeśli oczekujesz od drugiego perfekcji, zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie:

Czy naprawdę oczekuję człowieka… czy ideału?

Bo idealizacja nie jest tylko złudzeniem.

Jest również bardzo wygodnym sposobem unikania odpowiedzialności.

Zamiast rozmawiać – żądamy.

Zamiast współtworzyć – oczekujemy.

Zamiast brać odpowiedzialność za własne emocje – próbujemy przenieść ją na drugą osobę.

I to działa w obie strony.

Może więc dziś warto zadać sobie kilka pytań.

• Kogo idealizujesz?
• Kto idealizuje ciebie?
• Jak długo jeszcze zamierzasz udawać, że jesteś w stanie temu sprostać?
• Co czujesz, kiedy ktoś nie spełnia twoich oczekiwań?
• A co robisz, kiedy to ty nie spełniasz oczekiwań innych?
• Czy potrafisz wziąć odpowiedzialność za własne emocje, kiedy idealizacja zaczyna boleć?

Nie musisz gonić za czymś, co nie istnieje.

Możesz wybrać inaczej.

Zanim wypalisz się, próbując być wszystkim dla wszystkich.

Carl Gustav Jung napisał:

„Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeśli zajdzie reakcja, obie zostaną przemienione.”

Piękna myśl.

Ale pamiętaj.

Nie bądź ideałem.

Bądź człowiekiem.

Bo organizacje nie potrzebują idealnych liderów.

Partnerzy nie potrzebują idealnych partnerów.

Dzieci nie potrzebują idealnych rodziców.

Potrzebują ludzi, z którymi można budować prawdziwe relacje.

Takie, w których jest miejsce na rozmowę, różnicę, błąd, rozczarowanie i naprawę.

Bo właśnie tam kończy się idealizacja.

I zaczyna się spotkanie z drugim człowiekiem.

WIĘCEJ

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Create a free website with Framer, the website builder loved by startups, designers and agencies.