Bombki, paczkomat i mit samodzielności

Jadę do Warszawy poprowadzić team coaching. Myśli krążą między ostatnim spotkaniem z grupą Clean Coachów a pozornie zwyczajną sceną, która wydarzyła się dziś rano przy paczkomacie.

Relacje

Zespoły

Mechanizmy psychologiczne

I gdyby zadać pytanie w stylu Clean Coachingu:

Czy te dwa doświadczenia są do siebie podobne, czy różne?

Mam wrażenie, że bardzo podobne.

Przed wyjazdem postanowiłam wykorzystać chwilę słońca.

Listopad nie rozpieszcza.

Zamknęłam komputer i poszłam do paczkomatu.

Szłam powoli, ciesząc się światłem, kiedy nagle zobaczyłam starszą kobietę.

Patrzyła nie na ekran.

Patrzyła na ludzi.

Jakby szukała odwagi.

W końcu podeszła.

– „Może mi pani pomóc? Bardzo przepraszam... Nie umiem nadać paczki. Mam siedemdziesiąt trzy lata.”

Uśmiechnęłam się.

– „Oczywiście.”

Zaczęłyśmy rozmawiać.

Okazało się, że jej siostra szydełkuje bombki i sprzedaje je na Allegro.

Ona zajmuje się wysyłką.

Nie dlatego, że zna się na technologii.

Dlatego, że ma sprawniejsze nogi.

Razem prowadzą mały biznes.

Nie z wyboru.

Z życiowej konieczności.

Stanęłyśmy przed paczkomatem.

– „Czytać pani umie?” – zapytałam.

Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.

– „Umiem.”

– „To całą resztę też pani potrafi. Idziemy krok po kroku.”

Klik.

Potwierdzenie.

Kod.

Skrytka.

Pierwsza paczka wysłana.

Przy drugiej prawie się nie odzywałam.

– „Udało się! Już umiem!”

Powiedziała to z taką radością, jakby właśnie odzyskała kawałek świata.

A potem dodała cicho:

– „Wie pani... było mi głupio ciągle kogoś prosić.”

To zdanie zostało ze mną.

Nie dlatego, że dotyczyło paczkomatu.

Dotyczyło czegoś znacznie większego.

Mam wrażenie, że żyjemy w kulturze, która zrobiła z samodzielności cnotę najwyższą.

Samodzielny.


Niezależny.

Radzi sobie.

Nie prosi.

Nie potrzebuje.

Brzmi pięknie.

Do momentu, w którym okazuje się, że największym ograniczeniem nie jest brak kompetencji.

Tylko przekonanie, że o pomoc nie wypada poprosić.

Pomyślałam wtedy o zespołach, z którymi pracuję.

Największa zmiana nie wydarza się wtedy, gdy ludzie nauczą się lepiej komunikować.

Ani wtedy, gdy poznają kolejne narzędzia.

Największa zmiana pojawia się wtedy, gdy przestają udowadniać, że poradzą sobie sami.

I zaczynają naprawdę na sobie polegać.

To jest moment, w którym grupa ludzi staje się zespołem.

Nie dlatego, że wszyscy są samodzielni.

Dlatego, że każdy może być czasem zależny.

I nikt nie musi się tego wstydzić.

Coraz częściej myślę, że problemem współczesnych organizacji nie jest zależność.

Problemem jest ultraniezależność.

Mechanizm, który mówi:

"Nie proś."

"Nie pokazuj słabości."

"Poradź sobie."

"Nie zawracaj nikomu głowy."

Na pierwszy rzut oka wygląda jak siła.

Bardzo często jest tylko dobrze ubraną samotnością.

Patrzę dziś na dwie siostry.

Jedna robi bombki.

Druga wysyła paczki.

Każda robi to, czego druga zrobić nie może.

Nie rywalizują.

Nie udowadniają, która jest bardziej samodzielna.

Tworzą coś razem.

I chyba właśnie tym jest współzależność.

Nie rezygnacją z własnej siły.

Ale zgodą na to, że czasami moja siła kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się Twoja.

Dlatego zostawię Cię z kilkoma pytaniami.

Nie o paczkomat.

O życie.

• Jak reagujesz, kiedy musisz poprosić o pomoc?
• Co czujesz, kiedy ktoś prosi o pomoc Ciebie?
• W którym miejscu samodzielność przestaje być siłą, a staje się samotnością?
• Czy w Twoim zespole ludzie naprawdę mogą na sobie polegać… czy tylko dobrze udają, że wszystko mają pod kontrolą?

Bo być może największą oznaką dojrzałości nie jest umiejętność radzenia sobie samemu.

Być może jest nią odwaga, by czasem powiedzieć:

„Pomożesz mi?”

WIĘCEJ

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Bombki, paczkomat i mit samodzielności

Jadę do Warszawy poprowadzić team coaching. Myśli krążą między ostatnim spotkaniem z grupą Clean Coachów a pozornie zwyczajną sceną, która wydarzyła się dziś rano przy paczkomacie.

Relacje

Zespoły

Mechanizmy psychologiczne

I gdyby zadać pytanie w stylu Clean Coachingu:

Czy te dwa doświadczenia są do siebie podobne, czy różne?

Mam wrażenie, że bardzo podobne.

Przed wyjazdem postanowiłam wykorzystać chwilę słońca.

Listopad nie rozpieszcza.

Zamknęłam komputer i poszłam do paczkomatu.

Szłam powoli, ciesząc się światłem, kiedy nagle zobaczyłam starszą kobietę.

Patrzyła nie na ekran.

Patrzyła na ludzi.

Jakby szukała odwagi.

W końcu podeszła.

– „Może mi pani pomóc? Bardzo przepraszam... Nie umiem nadać paczki. Mam siedemdziesiąt trzy lata.”

Uśmiechnęłam się.

– „Oczywiście.”

Zaczęłyśmy rozmawiać.

Okazało się, że jej siostra szydełkuje bombki i sprzedaje je na Allegro.

Ona zajmuje się wysyłką.

Nie dlatego, że zna się na technologii.

Dlatego, że ma sprawniejsze nogi.

Razem prowadzą mały biznes.

Nie z wyboru.

Z życiowej konieczności.

Stanęłyśmy przed paczkomatem.

– „Czytać pani umie?” – zapytałam.

Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.

– „Umiem.”

– „To całą resztę też pani potrafi. Idziemy krok po kroku.”

Klik.

Potwierdzenie.

Kod.

Skrytka.

Pierwsza paczka wysłana.

Przy drugiej prawie się nie odzywałam.

– „Udało się! Już umiem!”

Powiedziała to z taką radością, jakby właśnie odzyskała kawałek świata.

A potem dodała cicho:

– „Wie pani... było mi głupio ciągle kogoś prosić.”

To zdanie zostało ze mną.

Nie dlatego, że dotyczyło paczkomatu.

Dotyczyło czegoś znacznie większego.

Mam wrażenie, że żyjemy w kulturze, która zrobiła z samodzielności cnotę najwyższą.

Samodzielny.


Niezależny.

Radzi sobie.

Nie prosi.

Nie potrzebuje.

Brzmi pięknie.

Do momentu, w którym okazuje się, że największym ograniczeniem nie jest brak kompetencji.

Tylko przekonanie, że o pomoc nie wypada poprosić.

Pomyślałam wtedy o zespołach, z którymi pracuję.

Największa zmiana nie wydarza się wtedy, gdy ludzie nauczą się lepiej komunikować.

Ani wtedy, gdy poznają kolejne narzędzia.

Największa zmiana pojawia się wtedy, gdy przestają udowadniać, że poradzą sobie sami.

I zaczynają naprawdę na sobie polegać.

To jest moment, w którym grupa ludzi staje się zespołem.

Nie dlatego, że wszyscy są samodzielni.

Dlatego, że każdy może być czasem zależny.

I nikt nie musi się tego wstydzić.

Coraz częściej myślę, że problemem współczesnych organizacji nie jest zależność.

Problemem jest ultraniezależność.

Mechanizm, który mówi:

"Nie proś."

"Nie pokazuj słabości."

"Poradź sobie."

"Nie zawracaj nikomu głowy."

Na pierwszy rzut oka wygląda jak siła.

Bardzo często jest tylko dobrze ubraną samotnością.

Patrzę dziś na dwie siostry.

Jedna robi bombki.

Druga wysyła paczki.

Każda robi to, czego druga zrobić nie może.

Nie rywalizują.

Nie udowadniają, która jest bardziej samodzielna.

Tworzą coś razem.

I chyba właśnie tym jest współzależność.

Nie rezygnacją z własnej siły.

Ale zgodą na to, że czasami moja siła kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się Twoja.

Dlatego zostawię Cię z kilkoma pytaniami.

Nie o paczkomat.

O życie.

• Jak reagujesz, kiedy musisz poprosić o pomoc?
• Co czujesz, kiedy ktoś prosi o pomoc Ciebie?
• W którym miejscu samodzielność przestaje być siłą, a staje się samotnością?
• Czy w Twoim zespole ludzie naprawdę mogą na sobie polegać… czy tylko dobrze udają, że wszystko mają pod kontrolą?

Bo być może największą oznaką dojrzałości nie jest umiejętność radzenia sobie samemu.

Być może jest nią odwaga, by czasem powiedzieć:

„Pomożesz mi?”

WIĘCEJ

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Bombki, paczkomat i mit samodzielności

Jadę do Warszawy poprowadzić team coaching. Myśli krążą między ostatnim spotkaniem z grupą Clean Coachów a pozornie zwyczajną sceną, która wydarzyła się dziś rano przy paczkomacie.

Relacje

Zespoły

Mechanizmy psychologiczne

I gdyby zadać pytanie w stylu Clean Coachingu:

Czy te dwa doświadczenia są do siebie podobne, czy różne?

Mam wrażenie, że bardzo podobne.

Przed wyjazdem postanowiłam wykorzystać chwilę słońca.

Listopad nie rozpieszcza.

Zamknęłam komputer i poszłam do paczkomatu.

Szłam powoli, ciesząc się światłem, kiedy nagle zobaczyłam starszą kobietę.

Patrzyła nie na ekran.

Patrzyła na ludzi.

Jakby szukała odwagi.

W końcu podeszła.

– „Może mi pani pomóc? Bardzo przepraszam... Nie umiem nadać paczki. Mam siedemdziesiąt trzy lata.”

Uśmiechnęłam się.

– „Oczywiście.”

Zaczęłyśmy rozmawiać.

Okazało się, że jej siostra szydełkuje bombki i sprzedaje je na Allegro.

Ona zajmuje się wysyłką.

Nie dlatego, że zna się na technologii.

Dlatego, że ma sprawniejsze nogi.

Razem prowadzą mały biznes.

Nie z wyboru.

Z życiowej konieczności.

Stanęłyśmy przed paczkomatem.

– „Czytać pani umie?” – zapytałam.

Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.

– „Umiem.”

– „To całą resztę też pani potrafi. Idziemy krok po kroku.”

Klik.

Potwierdzenie.

Kod.

Skrytka.

Pierwsza paczka wysłana.

Przy drugiej prawie się nie odzywałam.

– „Udało się! Już umiem!”

Powiedziała to z taką radością, jakby właśnie odzyskała kawałek świata.

A potem dodała cicho:

– „Wie pani... było mi głupio ciągle kogoś prosić.”

To zdanie zostało ze mną.

Nie dlatego, że dotyczyło paczkomatu.

Dotyczyło czegoś znacznie większego.

Mam wrażenie, że żyjemy w kulturze, która zrobiła z samodzielności cnotę najwyższą.

Samodzielny.


Niezależny.

Radzi sobie.

Nie prosi.

Nie potrzebuje.

Brzmi pięknie.

Do momentu, w którym okazuje się, że największym ograniczeniem nie jest brak kompetencji.

Tylko przekonanie, że o pomoc nie wypada poprosić.

Pomyślałam wtedy o zespołach, z którymi pracuję.

Największa zmiana nie wydarza się wtedy, gdy ludzie nauczą się lepiej komunikować.

Ani wtedy, gdy poznają kolejne narzędzia.

Największa zmiana pojawia się wtedy, gdy przestają udowadniać, że poradzą sobie sami.

I zaczynają naprawdę na sobie polegać.

To jest moment, w którym grupa ludzi staje się zespołem.

Nie dlatego, że wszyscy są samodzielni.

Dlatego, że każdy może być czasem zależny.

I nikt nie musi się tego wstydzić.

Coraz częściej myślę, że problemem współczesnych organizacji nie jest zależność.

Problemem jest ultraniezależność.

Mechanizm, który mówi:

"Nie proś."

"Nie pokazuj słabości."

"Poradź sobie."

"Nie zawracaj nikomu głowy."

Na pierwszy rzut oka wygląda jak siła.

Bardzo często jest tylko dobrze ubraną samotnością.

Patrzę dziś na dwie siostry.

Jedna robi bombki.

Druga wysyła paczki.

Każda robi to, czego druga zrobić nie może.

Nie rywalizują.

Nie udowadniają, która jest bardziej samodzielna.

Tworzą coś razem.

I chyba właśnie tym jest współzależność.

Nie rezygnacją z własnej siły.

Ale zgodą na to, że czasami moja siła kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się Twoja.

Dlatego zostawię Cię z kilkoma pytaniami.

Nie o paczkomat.

O życie.

• Jak reagujesz, kiedy musisz poprosić o pomoc?
• Co czujesz, kiedy ktoś prosi o pomoc Ciebie?
• W którym miejscu samodzielność przestaje być siłą, a staje się samotnością?
• Czy w Twoim zespole ludzie naprawdę mogą na sobie polegać… czy tylko dobrze udają, że wszystko mają pod kontrolą?

Bo być może największą oznaką dojrzałości nie jest umiejętność radzenia sobie samemu.

Być może jest nią odwaga, by czasem powiedzieć:

„Pomożesz mi?”

WIĘCEJ

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Zespół na dachu

Od kilku dni obserwuję ekipę dekarzy. I coraz częściej myślę, że niektóre zespoły mogłyby się od nich wiele nauczyć.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Blog Cover Image

Odległość od rzeczywistości

O konsekwencjach. I nie tylko.

Create a free website with Framer, the website builder loved by startups, designers and agencies.