Ankieta satysfakcji.
Lustro, czerwony dywan czy krzywe zwierciadło?
Efektywność
Zmiana
Kultura organizacyjna

Moje refleksje po ostatnim szkoleniu z „zaawansowaną” grupą uczestników.
Szkolenia to nie tylko przekazywanie wiedzy. To także dynamika grupy, oczekiwania uczestników i subtelne zależności.
Ostatnie doświadczenie po raz kolejny pokazało mi, jak często ankiety satysfakcji zniekształcają rzeczywistość.
Postanowiłam podzielić się kilkoma refleksjami. Z odrobiną humoru. I z odrobiną niepokoju.
Ankieta, czyli kto tu kogo ocenia?
„Ocena to lustro, w którym odbija się nie tylko uczeń, ale i nauczyciel.”
A ankieta satysfakcji?
To takie lustro z krzywą taflą.
Pokazuje, kto się dobrze bawił, kto się nudził, kto coś wyniósł, a kto zapamiętał głównie dobry catering.
Ale czy pokazuje prawdę?
Z ankietą jest trochę jak z weselem.
Goście mówią:
"Było świetnie!"
Ale czy to znaczy, że małżeństwo będzie udane?
Może DJ był świetny.
Może wódka była zimna.
Podobnie jest ze szkoleniem.
Świetna atmosfera i charyzmatyczny trener robią ogromne wrażenie.
Czy jednak zmieniają sposób myślenia uczestników?
To już zupełnie inna historia.
To już zupełnie inna historia.
Czy ankiety mierzą sukces, czy tylko komfort?
Ankieta satysfakcji mierzy...
No właśnie.
Co właściwie?
Zadowolenie?
Poczucie, że czas nie został zmarnowany?
A może po prostu wytrzymałość uczestników, którzy po ośmiu godzinach szkolenia mają jeszcze ochotę zaznaczać krzyżyki w kwadratach?
Oscar Wilde napisał kiedyś:
„Nie ma nic bardziej zdradliwego niż pewność, że mamy rację.”
Podobnie jest z satysfakcją.
Czasem „świetne szkolenie" oznacza jedynie dobrą kawę, eleganckie teczki i przyjemną atmosferę.
Trener czy kabareciarz?
Grupa pisze w ankiecie:
"Było fajnie."
Czyli właściwie... co?
Dużo ćwiczeń?
Dobry humor?
Trener rzucał żartami jak prowadzący galę Oscarów?
Może.
Ale „fajność” nie jest synonimem skuteczności.
Kilka lat temu klient poprosił mnie o szkolenie motywacyjne.
Po rozmowie zaproponowałam...
...kabaret.
Dlaczego?
Bo organizacja potrzebowała chwili oddechu, a nie kolejnego szkolenia.
Kabaret rzeczywiście odpowiadał na ich potrzebę.
Szkolenie byłoby tylko elegancko zapakowaną iluzją zmiany.
Podobnie bywa z ankietami.
Wynik potrafi wyglądać jak czerwony dywan.
Efektownie.
Tyle że czasami przykrywa to, co naprawdę warto zobaczyć.
Co zrobić, gdy wyniki ankiety rozczarowują?
Wyobraźmy sobie trenera, który otwiera plik z wynikami.
Pierwszy komentarz:
"Nic nowego się nie nauczyliśmy."
To trochę jak wyjść od fryzjera i usłyszeć:
"Fryzura taka sama. Tylko krótsza."
Skąd biorą się takie oceny?
Może...
• trener miał ogromną wiedzę, ale sposób jej przekazania usypiał nawet najbardziej zmotywowanych uczestników,
• grupa przypominała żeglarzy z różnych stron świata – każdy mówił własnym językiem i nikt nikogo naprawdę nie słyszał,
• uczestnicy bronili własnej samooceny, powtarzając sobie: „Przecież my to wszystko już wiemy.”
Ankiety bywają bezlitosne.
Ale zanim ocenimy trenera, warto zadać pytanie, czy problem rzeczywiście leży po jego stronie.
Czasem źródło trudności znajduje się znacznie głębiej.
W organizacji, która zamówiła szkolenie, nie diagnozując wcześniej swoich rzeczywistych potrzeb.
Ankieta jako lustro organizacji
"Szkolenie było świetne, ale u nas się nie da."
Ile razy słyszeliśmy to zdanie?
To trochę tak, jakby ktoś dostał trafną diagnozę lekarską i powiedział:
"Dziękuję. Leków i tak nie zamierzam brać."
Dobre szkolenie często obnaża ograniczenia całego systemu.
Pokazuje, gdzie organizacja sama blokuje zmianę.
Jedni reagują frustracją.
Inni cynizmem.
Jeszcze inni chowają nową wiedzę gdzieś głęboko...
Między szkolnymi lekturami a przepisem na lasagne.
Kilka refleksji na koniec
Ankieta nie jest wyrokiem.
Nie jest też prawdą objawioną.
Jest jedynie jednym z możliwych obrazów rzeczywistości.
Trochę jak kalejdoskop.
Ten sam zestaw elementów.
A zupełnie inny obraz – zależnie od kąta patrzenia.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie:
Czy szkolenie było fajne?
może warto zapytać:
• Co zmieniło się w Twoim sposobie myślenia?
• Jak wykorzystasz tę wiedzę w swojej pracy?
• Czego zabrakło, aby ta zmiana mogła wydarzyć się naprawdę?
Bo ankieta jest dopiero początkiem.
Prawdziwa zmiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś zdecyduje, co zrobi z tym, co zobaczył w jej wynikach.
„Nie można potrącić jednej struny, nie poruszając całej ciszy.”
— Anna Kamieńska
Szkolenie jest muzyką.
Ankieta jest echem.
I warto nie pomylić jednego z drugim.
WIĘCEJ
Ankieta satysfakcji.
Lustro, czerwony dywan czy krzywe zwierciadło?
Efektywność
Zmiana
Kultura organizacyjna

Moje refleksje po ostatnim szkoleniu z „zaawansowaną” grupą uczestników.
Szkolenia to nie tylko przekazywanie wiedzy. To także dynamika grupy, oczekiwania uczestników i subtelne zależności.
Ostatnie doświadczenie po raz kolejny pokazało mi, jak często ankiety satysfakcji zniekształcają rzeczywistość.
Postanowiłam podzielić się kilkoma refleksjami. Z odrobiną humoru. I z odrobiną niepokoju.
Ankieta, czyli kto tu kogo ocenia?
„Ocena to lustro, w którym odbija się nie tylko uczeń, ale i nauczyciel.”
A ankieta satysfakcji?
To takie lustro z krzywą taflą.
Pokazuje, kto się dobrze bawił, kto się nudził, kto coś wyniósł, a kto zapamiętał głównie dobry catering.
Ale czy pokazuje prawdę?
Z ankietą jest trochę jak z weselem.
Goście mówią:
"Było świetnie!"
Ale czy to znaczy, że małżeństwo będzie udane?
Może DJ był świetny.
Może wódka była zimna.
Podobnie jest ze szkoleniem.
Świetna atmosfera i charyzmatyczny trener robią ogromne wrażenie.
Czy jednak zmieniają sposób myślenia uczestników?
To już zupełnie inna historia.
To już zupełnie inna historia.
Czy ankiety mierzą sukces, czy tylko komfort?
Ankieta satysfakcji mierzy...
No właśnie.
Co właściwie?
Zadowolenie?
Poczucie, że czas nie został zmarnowany?
A może po prostu wytrzymałość uczestników, którzy po ośmiu godzinach szkolenia mają jeszcze ochotę zaznaczać krzyżyki w kwadratach?
Oscar Wilde napisał kiedyś:
„Nie ma nic bardziej zdradliwego niż pewność, że mamy rację.”
Podobnie jest z satysfakcją.
Czasem „świetne szkolenie" oznacza jedynie dobrą kawę, eleganckie teczki i przyjemną atmosferę.
Trener czy kabareciarz?
Grupa pisze w ankiecie:
"Było fajnie."
Czyli właściwie... co?
Dużo ćwiczeń?
Dobry humor?
Trener rzucał żartami jak prowadzący galę Oscarów?
Może.
Ale „fajność” nie jest synonimem skuteczności.
Kilka lat temu klient poprosił mnie o szkolenie motywacyjne.
Po rozmowie zaproponowałam...
...kabaret.
Dlaczego?
Bo organizacja potrzebowała chwili oddechu, a nie kolejnego szkolenia.
Kabaret rzeczywiście odpowiadał na ich potrzebę.
Szkolenie byłoby tylko elegancko zapakowaną iluzją zmiany.
Podobnie bywa z ankietami.
Wynik potrafi wyglądać jak czerwony dywan.
Efektownie.
Tyle że czasami przykrywa to, co naprawdę warto zobaczyć.
Co zrobić, gdy wyniki ankiety rozczarowują?
Wyobraźmy sobie trenera, który otwiera plik z wynikami.
Pierwszy komentarz:
"Nic nowego się nie nauczyliśmy."
To trochę jak wyjść od fryzjera i usłyszeć:
"Fryzura taka sama. Tylko krótsza."
Skąd biorą się takie oceny?
Może...
• trener miał ogromną wiedzę, ale sposób jej przekazania usypiał nawet najbardziej zmotywowanych uczestników,
• grupa przypominała żeglarzy z różnych stron świata – każdy mówił własnym językiem i nikt nikogo naprawdę nie słyszał,
• uczestnicy bronili własnej samooceny, powtarzając sobie: „Przecież my to wszystko już wiemy.”
Ankiety bywają bezlitosne.
Ale zanim ocenimy trenera, warto zadać pytanie, czy problem rzeczywiście leży po jego stronie.
Czasem źródło trudności znajduje się znacznie głębiej.
W organizacji, która zamówiła szkolenie, nie diagnozując wcześniej swoich rzeczywistych potrzeb.
Ankieta jako lustro organizacji
"Szkolenie było świetne, ale u nas się nie da."
Ile razy słyszeliśmy to zdanie?
To trochę tak, jakby ktoś dostał trafną diagnozę lekarską i powiedział:
"Dziękuję. Leków i tak nie zamierzam brać."
Dobre szkolenie często obnaża ograniczenia całego systemu.
Pokazuje, gdzie organizacja sama blokuje zmianę.
Jedni reagują frustracją.
Inni cynizmem.
Jeszcze inni chowają nową wiedzę gdzieś głęboko...
Między szkolnymi lekturami a przepisem na lasagne.
Kilka refleksji na koniec
Ankieta nie jest wyrokiem.
Nie jest też prawdą objawioną.
Jest jedynie jednym z możliwych obrazów rzeczywistości.
Trochę jak kalejdoskop.
Ten sam zestaw elementów.
A zupełnie inny obraz – zależnie od kąta patrzenia.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie:
Czy szkolenie było fajne?
może warto zapytać:
• Co zmieniło się w Twoim sposobie myślenia?
• Jak wykorzystasz tę wiedzę w swojej pracy?
• Czego zabrakło, aby ta zmiana mogła wydarzyć się naprawdę?
Bo ankieta jest dopiero początkiem.
Prawdziwa zmiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś zdecyduje, co zrobi z tym, co zobaczył w jej wynikach.
„Nie można potrącić jednej struny, nie poruszając całej ciszy.”
— Anna Kamieńska
Szkolenie jest muzyką.
Ankieta jest echem.
I warto nie pomylić jednego z drugim.
WIĘCEJ
Ankieta satysfakcji.
Lustro, czerwony dywan czy krzywe zwierciadło?
Efektywność
Zmiana
Kultura organizacyjna

Moje refleksje po ostatnim szkoleniu z „zaawansowaną” grupą uczestników.
Szkolenia to nie tylko przekazywanie wiedzy. To także dynamika grupy, oczekiwania uczestników i subtelne zależności.
Ostatnie doświadczenie po raz kolejny pokazało mi, jak często ankiety satysfakcji zniekształcają rzeczywistość.
Postanowiłam podzielić się kilkoma refleksjami. Z odrobiną humoru. I z odrobiną niepokoju.
Ankieta, czyli kto tu kogo ocenia?
„Ocena to lustro, w którym odbija się nie tylko uczeń, ale i nauczyciel.”
A ankieta satysfakcji?
To takie lustro z krzywą taflą.
Pokazuje, kto się dobrze bawił, kto się nudził, kto coś wyniósł, a kto zapamiętał głównie dobry catering.
Ale czy pokazuje prawdę?
Z ankietą jest trochę jak z weselem.
Goście mówią:
"Było świetnie!"
Ale czy to znaczy, że małżeństwo będzie udane?
Może DJ był świetny.
Może wódka była zimna.
Podobnie jest ze szkoleniem.
Świetna atmosfera i charyzmatyczny trener robią ogromne wrażenie.
Czy jednak zmieniają sposób myślenia uczestników?
To już zupełnie inna historia.
To już zupełnie inna historia.
Czy ankiety mierzą sukces, czy tylko komfort?
Ankieta satysfakcji mierzy...
No właśnie.
Co właściwie?
Zadowolenie?
Poczucie, że czas nie został zmarnowany?
A może po prostu wytrzymałość uczestników, którzy po ośmiu godzinach szkolenia mają jeszcze ochotę zaznaczać krzyżyki w kwadratach?
Oscar Wilde napisał kiedyś:
„Nie ma nic bardziej zdradliwego niż pewność, że mamy rację.”
Podobnie jest z satysfakcją.
Czasem „świetne szkolenie" oznacza jedynie dobrą kawę, eleganckie teczki i przyjemną atmosferę.
Trener czy kabareciarz?
Grupa pisze w ankiecie:
"Było fajnie."
Czyli właściwie... co?
Dużo ćwiczeń?
Dobry humor?
Trener rzucał żartami jak prowadzący galę Oscarów?
Może.
Ale „fajność” nie jest synonimem skuteczności.
Kilka lat temu klient poprosił mnie o szkolenie motywacyjne.
Po rozmowie zaproponowałam...
...kabaret.
Dlaczego?
Bo organizacja potrzebowała chwili oddechu, a nie kolejnego szkolenia.
Kabaret rzeczywiście odpowiadał na ich potrzebę.
Szkolenie byłoby tylko elegancko zapakowaną iluzją zmiany.
Podobnie bywa z ankietami.
Wynik potrafi wyglądać jak czerwony dywan.
Efektownie.
Tyle że czasami przykrywa to, co naprawdę warto zobaczyć.
Co zrobić, gdy wyniki ankiety rozczarowują?
Wyobraźmy sobie trenera, który otwiera plik z wynikami.
Pierwszy komentarz:
"Nic nowego się nie nauczyliśmy."
To trochę jak wyjść od fryzjera i usłyszeć:
"Fryzura taka sama. Tylko krótsza."
Skąd biorą się takie oceny?
Może...
• trener miał ogromną wiedzę, ale sposób jej przekazania usypiał nawet najbardziej zmotywowanych uczestników,
• grupa przypominała żeglarzy z różnych stron świata – każdy mówił własnym językiem i nikt nikogo naprawdę nie słyszał,
• uczestnicy bronili własnej samooceny, powtarzając sobie: „Przecież my to wszystko już wiemy.”
Ankiety bywają bezlitosne.
Ale zanim ocenimy trenera, warto zadać pytanie, czy problem rzeczywiście leży po jego stronie.
Czasem źródło trudności znajduje się znacznie głębiej.
W organizacji, która zamówiła szkolenie, nie diagnozując wcześniej swoich rzeczywistych potrzeb.
Ankieta jako lustro organizacji
"Szkolenie było świetne, ale u nas się nie da."
Ile razy słyszeliśmy to zdanie?
To trochę tak, jakby ktoś dostał trafną diagnozę lekarską i powiedział:
"Dziękuję. Leków i tak nie zamierzam brać."
Dobre szkolenie często obnaża ograniczenia całego systemu.
Pokazuje, gdzie organizacja sama blokuje zmianę.
Jedni reagują frustracją.
Inni cynizmem.
Jeszcze inni chowają nową wiedzę gdzieś głęboko...
Między szkolnymi lekturami a przepisem na lasagne.
Kilka refleksji na koniec
Ankieta nie jest wyrokiem.
Nie jest też prawdą objawioną.
Jest jedynie jednym z możliwych obrazów rzeczywistości.
Trochę jak kalejdoskop.
Ten sam zestaw elementów.
A zupełnie inny obraz – zależnie od kąta patrzenia.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie:
Czy szkolenie było fajne?
może warto zapytać:
• Co zmieniło się w Twoim sposobie myślenia?
• Jak wykorzystasz tę wiedzę w swojej pracy?
• Czego zabrakło, aby ta zmiana mogła wydarzyć się naprawdę?
Bo ankieta jest dopiero początkiem.
Prawdziwa zmiana zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś zdecyduje, co zrobi z tym, co zobaczył w jej wynikach.
„Nie można potrącić jednej struny, nie poruszając całej ciszy.”
— Anna Kamieńska
Szkolenie jest muzyką.
Ankieta jest echem.
I warto nie pomylić jednego z drugim.

